Wyszłam z sali i usiadłam koło Nicolasa.
- Czemu wyszłaś od taty?- zapytał
- Prosił mnie o to, bo chciał zostać z mamą – odpowiedziałam.
- Prosił mnie o to, bo chciał zostać z mamą – odpowiedziałam.
- Może pójdziesz ze mną do parku,
a później wrócimy razem do domu? –zaproponował.
- Dobra, tylko pójdę powiedzieć
mamie żeby mnie nie szukała- oznajmiłam.
Razem z Nicolasem, wyszliśmy ze szpitala i skierowaliśmy się w stronę parku. Gdy już tam dotarliśmy zobaczyłam wczesno wiosenne drzewa, które zaczynały się zielenić. Usiadłam zamyślona na ławce obok chłopaka wciąż myśląc o tym, co było zapisane w liście.
Razem z Nicolasem, wyszliśmy ze szpitala i skierowaliśmy się w stronę parku. Gdy już tam dotarliśmy zobaczyłam wczesno wiosenne drzewa, które zaczynały się zielenić. Usiadłam zamyślona na ławce obok chłopaka wciąż myśląc o tym, co było zapisane w liście.
- Wiesz, tak naprawdę nic o sobie nie wiemy – stwierdziłam.
- To opowiedz mi coś o sobie – powiedział.
- Nie, ty pierwszy. O mnie trochę już wiesz, a ja o tobie
prawie nic – nalegałam.
- Dobra. Więc moi rodzice się rozwiedli, mieszkam sam
czasami wpada tylko sąsiadka zobaczyć czy żyję. Ojciec mieszka we Włoszech,
czasami jeżdżę do niego w wakacje. – krótko, opisał
swoje życie
- Teraz twoja kolej – rzekł
- No to moją mamę zdążyłeś już poznać. Tato, no wiesz jest
chory. Moja matka jest Włoszką. Rok po moich narodzinach przeprowadziliśmy się
tutaj. – powiedziałam
Siedzieliśmy dłuższą ciszę w
ciszy. Wydaję mi się, że on myślał o swoim życiu. Ja natomiast myślałam o tym
przeklętym liście i biednym ojcu. W pewnym momencie wyrwało mi się głupie
pytanie.
- Jeśli się do ciebie przytulę,
nie będzie to trochę dziwne? – zapytałam
- Chyba będzie, ale możesz –
powiedział, śmiejąc się
Przytuliłam się do niego i
siedzieliśmy tak dopóki się nie ściemniło.
- Wracajmy do swoich domów, bo zaczyna
się robić ciemno- stwierdziłam
- Chodź, odprowadzę cię – powiedział
Po drodze spotkaliśmy moją przyjaciółkę Veronicę, która była
wysoką prześliczną blondynką, miała figurę modelki i jej chłopaka Matta. Dawno jej nie widziałam,
ponieważ wyjechała do matki do Australii.
- Hej Georgina! - krzyknęła do
mnie i podbiegła się przywitać.
- Tak bardzo się za tobą
stęskniłam – powiedziałam ze łzami w oczach i przytuliłam ją
Dość długo stałyśmy i
rozmawiałyśmy o wszystkim, co działo sie przez ten czas, kiedy sie nie
widziałyśmy. W pewnym momencie spostrzegłam, że Nicolas gdzieś zniknął.
- Muszę, już wracać do domu-
wydukałam
- Spotkamy się jutro u mnie i
sobie jeszcze pogadamy ok? – zapytała
- Jasne, to do jutra. Cześć –
odpowiedziałam i pożegnałam się z Veronicą
- Cześć Matt – dodałam, po chwili
Pomachał do mnie, a ja poszłam w
swoją stronę. Gdy już stanęłam przed domem
zauważyłam, że drzwi są otwarte. Cholernie bałam się, że ktoś jest w środku,
mama jeszcze nie wróciła i nie wiedziałam, co robić. Weszłam do środku było
okropnie cicho i ciemno. Włączyłam światło i usłyszałam głosy. Wiedziałam, że
muszę stąd uciekać, ale coś kazało mi iść na górę. Weszłam na górę po schodach,
cały czas kierując się w stronę pokoju, z którego dochodziły głosy.
Zakradłam się do pomieszczenia, w którym świeciło się światło i obserwowałam,
niezauważona. Byłam tam ta cholerna
kobieta, która cały czas mnie prześladuje i Nicolas. Zastanawiałam się, co on
tu robi. Nagle kobieta zwróciła się w moją stronę.
- Chodź tutaj skarbie, przecież
cię słyszymy – powiedziała
Podeszłam do nich i wysłałam
pytającą minę Nicolasowi. Chłopak popatrzył się na mnie ze smutkiem.
- No chłopczyku, może powiesz Georginie,
kim jesteś naprawdę?- zapytała
- A może ty jej powiesz, kim ty jesteś?-
odpowiedział pytaniem
Zastanawiały mnie tylko dwie
rzeczy, o co im chodzi i co robią w moim domu.
- Nie możecie rozmawiać gdzieś indziej?
– zapytałam, śmiejąc się
- Rozmawiamy o tobie, więc raczej
nie – odpowiedziała, szorstko kobieta
- Może sobie stąd pójdziesz? – zapytał
Nicolas
- Raczej zostanę tutaj, jeszcze
przez trochę- odparła
- Denerwujesz mnie- dodała,
wbijając nóż w brzuch chłopaka i znikając
Stałam sparaliżowana cały czas
patrząc na Nicka, który nagle, szybkim ruchem wyciągnął sobie nóż. Zdziwiona spojrzałam,
że z rany w ogóle nie leciała krew.
- Jak to możliwe? – zapytałam
- Przecież ona wbiła ci go w
brzuch- kontynuowałam
Nicolas dalej milczał i tylko na
mnie patrzył.
W końcu zebrał się w sobie i
zaczął mówić.
- Ja.. Ja nie jestem tacy jak inni
ludzi nie jestem normalny- wydukał
- A.. Ale jak to nie jesteś
"normalny" ? – zapytałam, przerażona
Witajcie. Oto trzeci rozdział. Mamy wielką nadzieję że się Wam spodoba. Prosimy o komentarze. :)